Najczęstsze pytanie przy pierwszej wizycie. Zależy od tego, czy chcesz przedłużać i jaką masz płytkę. Poniżej rozkładamy to na części.

Hybryda to lakier utwardzany w lampie: cienka warstwa na naturalnej płytce, zdejmowana frezarką w pół godziny. Żel to masa budująca: tworzy sztywną konstrukcję, którą można przedłużyć na formie i dowolnie ukształtować. Zdejmuje się go dłużej i zawsze w salonie. Hybryda daje kolor i ochronę, żel daje konstrukcję.
Najwięcej zależy od tego, jak stylizacja jest nakładana i zdejmowana. Płytce szkodzi zrywanie hybrydy, agresywne spiłowanie przed założeniem i długie noszenie bez uzupełnień, bo żel odrasta i paznokieć łatwiej pęka przy obciążeniu. Jeśli po serii płytka jest cienka albo bolesna, zrób przerwę i skonsultuj ją, zanim założysz kolejną stylizację.
Jeśli płytka jest cienka, a hybryda odpryskuje po tygodniu, pokaż nam paznokcie przed rezerwacją. Czasem wystarczy zmiana techniki, czasem lepiej zrobić przerwę od koloru: pomaga wtedy manicure japoński albo zabieg Yokaba.
W salonie Szychulska w Gdyni: manicure hybrydowy 190 zł (1,5 h), zakładanie żelu 250 zł (2 h), uzupełnienie żelu 230 zł. Hybryda: wizyta co 3–4 tygodnie, za każdym razem od nowa. Żel: zakładanie raz, potem uzupełnienia. W skali roku wychodzi podobnie.
Naturalna długość, zdrowa płytka i chęć zmiany koloru co miesiąc to hybryda. Chcesz przedłużyć paznokcie albo potrzebujesz mocniejszej konstrukcji to żel. Przy osłabionej płytce najpierw ją obejrzymy i doradzimy, czy stylizacja jest teraz dobrym pomysłem.
Tak, to standard: żel buduje, hybryda daje kolor. W cenniku to „zakładanie żelu, 1 kolor”.
Żel pozwala zbudować mocniejszą konstrukcję i przedłużyć paznokcie. Przy obu technikach uzupełnienia planuje się zwykle co 3–4 tygodnie, zależnie od odrostu.
Jednorazowo hybryda (190 vs 250 zł); w skali roku podobnie, bo żel uzupełnia się rzadziej.